fbpx

13 komentarzy

  1. Marta zywicielka
    1 października, 2019 @ 10:41 am

    Każdy ma swoje codzienne everesty, czasem trzeba sobie pozwolić z nich spaść. My też chodzimy „tam” 😂

    Reply

    • PUPINEK
      1 października, 2019 @ 1:20 pm

      Bo to najlepszy kierunek 😁

      Reply

  2. Monika Kilijańska
    1 października, 2019 @ 6:20 pm

    Ja tam podejrzewam, że jest jakiś taki zegar, co to matki teleportuje do tej 5:00 😉 Niemożliwe, żeby było inaczej!

    Reply

  3. Kasia Hartung
    6 października, 2019 @ 8:11 am

    Doskonale wiem o czym piszesz 🙂 Ale pocieszę Cię – to minie 🙂 Mój już 7-letni synek pokazuje, że może być inaczej 🙂

    Reply

  4. Gosia Ostrowska
    9 października, 2019 @ 8:48 pm

    U nas też zdarzały się podobne sytuację, nocne pobudki, układanie klocków o 1 w nocy. Daliśmy radę.

    Reply

  5. Po prostu MAMA
    10 października, 2019 @ 10:14 pm

    Czasami trzeba odpuścić. Serio jak raz odpuścisz te kurze, to świat nadal będzie trwać…

    Reply

    • Malgorzata
      11 października, 2019 @ 8:47 pm

      W pełni się zgadzam. Jak odpuściłam jakoś mi lżej i prościej

      Reply

  6. Karolina
    11 października, 2019 @ 2:59 pm

    I ja mam takie dni. Oj czasami cięzko jest, ale uśmiech maluszka wszystko rekompensuje.

    Reply

  7. Natalia
    12 października, 2019 @ 7:18 pm

    Ja w momentach ‚gorszego dnia’ powtarzam sobie, że jutro musi być dobrze…i zazwyczaj jest :*

    Reply

  8. Justyna Dąbek
    14 października, 2019 @ 10:30 am

    Koszmar piątej rano mam już chyba za sobą… Mam nadzieję. Co poszło nie tak? Wszystko poszło TAK! Masz zdrowe, kochane pełne energii dziecko. Czasem mimo chęci, nie potrafię odpuścić, bo akurat ten kurz jest dla mnie jednak ważny. Życie. Ludzka natura. Fajnie się czyta posty fajnej mamy 🙂

    Reply

  9. Roksana www.kopanina.pl
    26 października, 2019 @ 3:58 pm

    Wiesz co, mnie coś trafia jak mam w domu bajzel. Małe mieszkanie generuje ciągły bałagan. Walczę z nadmiarem rzeczy i wyć mi się chce jak ciężko to idzie. Ale walczę też ze sobą. Ostatnio Młody z tatą byli na piłce, miałam dwie godziny samotności. Cały zlew zmywania, niewypakowane zakupy itd. I co zrobiłam? Nic!!! Tzn robiłam to na co miałam ochotę. Obejrzałam TV, bez sensu gapiłam się na FB i dobrze mi z tym było. Po powrocie mąż zapytał, co robiłam że w domu syf. Powiedziałam mu właśnie że nic, to był mój czas. Powiedział, że też musi tak robić 😀 (Bo on dom ogarnia razem ze mną). A pozmywałam jak wrócili. A swego czasu pobudki miałam codziennie o 4 rano 😀 To mija. Samo życie.

    Reply

    • PUPINEK
      26 października, 2019 @ 9:41 pm

      Dokładnie! Odkąd mieszkamy w małym mieszkaniu to ciągle sprzątam! W domu zawsze się gdzieś ten bałagan rozkladal po kątach 😁

      Reply

  10. Szczęśliwa Siódemka
    2 stycznia, 2020 @ 7:55 am

    U mnie wczoraj/dzisiaj było prawie podobnie, z tą różnicą, że najpierw była 23:15, szybki prysznic i do spania, potem pobudka mniej więcej o 2:15 i mój słodki roczniak sprawiał wrażenie w pełni wyspanego 😀 a potem budzik dzwonił i dzwonił, ja tylko klikałam „drzemka”, „drzemka”, aż wreszcie była 7:40 i trzeba było się naprawdę szybko zbierać 😀

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *